

Dzień trzeci rozpoczęliśmy trochę wcześniej, bo w planach było zdobywanie gór. Na, jak zwykle, pysznym śniadanku przygotowaliśmy kilka dodatkowych kanapeczek na drogę i zaraz po nim wyjechaliśmy Parysem i Salusem na parking Brzeziny. Na trasę wyruszyliśmy podzieleni na trzy grupy, pod opieką przesympatycznych przewodników: Bizona, Marcina i Pawła. Niesamowite wrażenie zrobiła na nas Dolina Suchej Wody, miejsce, w którym woda płynie co najwyżej przez 1 miesiąc w roku, natomiast jej siła i zniszczenie jakie niesie są oszałamiające. Następnie czarnym szlakiem udaliśmy się do Schroniska Murowaniec, po drodze poznając nazwy lokalnych roślin. Podczas postoju na Psiej Trawce dowiedzieliśmy się kilku ciekawostek na temat zwierząt w TPN, np. , że waga niedźwiedziego noworodka wynosi zaledwie 600g 🙂 Około godziny 12.00 schronisko Murowaniec na Hali Gąsienicowej zostało przez nas zdobyte. Po pół godzinnym odpoczynku, pełni sił, wyruszyliśmy niebieskim szlakiem nad Czarny Staw Gąsienicowy. Po drodze podziwialiśmy widoki oraz kamień upamiętniający śmierć kompozytora Mieczysława Karłowicza. Widok Czarnego Stawu Gąsienicowego był oszałamiający. Przejrzysta, błękitna woda otoczona sąsiedztwem takich szczytów jak: Granaty, Kościelec czy Żółta Turnia budziła zachwyt. Wielu z nas pozwoliło sobie tam na piękną sesję fotograficzną. W drodze powrotnej ponownie odpoczęliśmy w schronisku. Pizza, szarlotka pod pierzynką czy pyszne włoskie lody to tylko niektóre z naszych pysznych zakupów. W drogę powrotną szliśmy niebieskim szlakiem do Kuźnic przez Boczeń. Widok na Dolinę Jaworzynki i Podhale wzbudził zachwyt najtwardszych z nas. Było MEGA. Po powrocie czekał na nas pyszny niedzielny obiadek – rosołek i schabowy . Na koniec dnia uczestniczyliśmy w niedzielnej Eucharystii, podczas której Ksiądz Marcin mówił, aby każdy z nas był po części Marią, a po części Martą, czyli słuchał i dawał. Na zakończenie dnia udaliśmy się na krótki spacer po Małem Cichem .