

Panie, Ojcze Święty, Ty nakazałeś człowiekowi, aby uprawiał ziemię i o nią się troszczył. Za wstawiennictwem świętego Izydora rolnika, prosimy Cię pokornie, obdarzaj nas obfitymi zbiorami. Oddalaj od naszych pól niebezpieczne burze i grad, aby ziarna wrzucone w ziemię wydały plon stokrotny. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen
Wdzięczni Bogu za tegoroczne plony i błogosławieństwo w czasie podejmowanych przez rolników prac, mieszkańcy Mokrzeszowa rozpoczęli dożynki Mszą Świętą o godz. 13.00, na której zebrała się miejscowa społeczność. Liturgia, kazanie i podziękowania wyrażone przez Panią Sołtys stworzyły klimat dziękczynienia Bogu i ludziom. Mszy Świętej przewodniczył ks. Gniewomir Flis z Dzierżoniowa. Druga część uroczystości miała miejsce w świetlicy wiejskiej przy kościele w Mokrzeszowie, gdzie zaproszeni goście uczestniczyli w spektaklu „Misterium Chleba” przedstawionym przez mokrzeszowski Zespół Ludowo-Estradowy. Po części oficjalnej był czas na zabawę. Dla dzieci nie zabrakło zabaw klockami, baniek mydlanych, malowania twarzy. Miejscowi rolnicy, gospodarze i sadownicy przygotowali swoje wyroby: smalec, chleb, ogórki kiszone, gulasz z dziczyzny, ciasta i coś ciepłego. Nie brakło licytacji tortu, czy licytacji tańca z księdzem. Zumba i zabawa z góralami z Ciśca rozpalały do czerwoności. Dziękczynienie Bogu i ludziom było dobrą Nicią łączącą i tworzącą wzajemną relację.
Dziś, gdy obchodzimy nasze dożynki, gdy dziękujemy Bogu za plony ziemi, Kościół daje nam Ewangelię, w której Jezus przechodzi wśród kłosów zbóż. To niezwykła zbieżność, bo sam Jezus, prawdziwy Bóg, idzie przez pola, pełne dojrzałego ziarna i pozwala uczniom karmić się tym, co ziemia zrodziła. Nie przypadkiem. On, Syn Boży, stanął na polu jako nasz Brat Rolnik. Ziarno przesypuje się przez Jego palce, a uczniowie łamią kłosy i karmią się ziarnem. To obraz Eucharystii, która rodzi się już w polu! Kochani, Wasza praca jest niezwykle cenna, bo bez pracy rolnika nie ma Eucharystii! Przez to wszystko Bóg chce nam pokazać, że to, co zwyczajne, każda kromka chleba, kłos zboża, praca rąk, stają się święte, gdy przechodzą przez Boże dłonie. W naszych rękach często, ale dziś szczególnie, spoczywa chleb, szczególny owoc ziemi i pracy rąk ludzkich. Podnosimy go wysoko w geście dziękczynienia, ale przede wszystkim w geście wiary i pokory. Bo chleb nigdy nie jest tylko chlebem, zlepkiem mąki, wody i drożdży. Chleb to tajemnica. To historia życia i śmierci, trudu, potu czoła i błogosławieństwa, słońca i deszczu, nadziei i lęku. Faryzeusze patrzą na to co robi Jezus z oskarżeniem. Dla nich ważniejsze są przepisy niż głód człowieka. Ważniejsze są litery prawa niż życie. A Jezus odpowiada jasno: „Syn Człowieczy jest Panem także szabatu”. To znaczy: życie, człowiek, jego potrzeby, jego głód i ten fizyczny i duchowy, są dla Boga święte i nie są Mu obojętne. Nie przepis jest najważniejszy, lecz to, by człowiek nie umierał z głodu ani ciała, ani duszy. Dziś tak wielu o tym zapomina. I dziś, Kochani, kiedy obchodzimy dożynki, ta Ewangelia staje się niezwykle żywa. Bo czy nie tak samo jest w naszym życiu? Człowiek sieje, podlewa, czuwa, nieraz drży, gdy przychodzi susza, ulewa, choroba. A jednak w końcu ziemia rodzi plon. Dlaczego? Bo Bóg przechadza się przez nasze pola. Bo On sam je błogosławił. To On błogosławił deszczem i słońcem. To On daje siły i zdolności Wam rolnikom, ogrodnikom, sadownikom i działkowcom, abyście pracowali. To On sprawił, że dzisiaj możemy podnieść ze czcią w górę bochen chleba, owoc ziemi i pracy rąk ludzkich. A podnoszony chleb czy ten w domu, czy ten na Eucharystii, zawsze mówi nam jedno: Bóg troszczy się o życie człowieka. Ale ten obraz pól, pełnych zboża, ma też głębszy wymiar. Każdy kłos przypomina nam Eucharystię, bo ziarno, które umiera w ziemi, rodzi chleb. Tak jak Chrystus, który umarł i zmartwychwstał, daje nam Chleb Życia. W każdej Mszy Świętej powtarza się cud: Bóg bierze owoc ziemi i pracy rolnika, i przemienia go w Ciało swego Syna, abyśmy nie głodowali duchowo, to niezwykłe, jak mocno On potężny Bóg związał się z ludzką pracą. Dlatego dożynki to nie tylko święto rolnika. To święto Boga wiernego. Boga, który nie opuszcza swojego ludu, Boga, który daje mi chleb, choć nie zawsze na niego zasługuję. To dzień, w którym powinniśmy uklęknąć i z pokorą powiedzieć: „Dziękuję Ci, Panie, że żyję. Że mam co jeść. Że mogę podać chleb dzieciom”. Kochani dziś dziękujemy za chleb, za plony, ale musimy też zapytać: czy potrafimy się nimi dzielić? Bo plon, który Bóg daje, nie jest tylko dla mnie. on jest dla wspólnoty. Chleb, który przynosimy na stół, staje się prawdziwym chlebem dopiero wtedy, gdy jest łamany i rozdawany. Gdzie jest egoizm, tam rodzi się głód. Gdzie jest podział, tam ginie wspólnota. Kochani, dzisiaj Jezus pyta mnie i ciebie, nas wszystkich: czy twoje życie jest jak kłos zboża… gotowe, by dać siebie w całości, obumrzeć dla egoizmu, własnych pomysłów, lęków, aby inni mogli żyć? Bo prawdziwy chleb rodzi się dopiero wtedy, gdy ziarno obumiera, gdy kłos zostaje zmłócony, gdy ciasto jest ugniatane i wrzucane w ogień. Taki jest los chleba. I taki jest los chrześcijanina: być danym, być łamanym, być rozdawanym. Dożynki uczą nas pokory, bo bez Boga ani jedno źdźbło nie wzeszłoby na tej ziemi. Dożynki uczą nas wdzięczności, bo chleb na stole to nie jest oczywistość, ale dar, każdy bochen chleba to znak, że Bóg mnie nie opuścił. I wreszcie dożynki uczą nas odpowiedzialności, bo jeśli Bóg dał nam plony, to dał je nie po to, by je gromadzić, ale by nimi karmić. Dlatego dzisiaj spójrz szczególnie na chleb nie tylko jako na owoc ziemi. Spójrz na niego jak na ikonę samego Chrystusa, który dał się zmielić cierpieniem, uformować w miłości, i który pozwolił się wrzucić w ogień krzyża, by stać się Chlebem Życia i zaprasza Cię, by iść tą drogą. A wtedy zrozumiesz jedno: Bóg przechodzi przez nasze pola, abyśmy nigdy nie umarli z głodu… ani ciała, ani duszy. ks. Gniewomir Flis