

W niedzielę, 8 marca, w naszej parafii rozpoczęły się rekolekcje wielkopostne pod hasłem „Recepta na szczęśliwe życie”.
W tym roku rekolekcje głosi kapłan diecezji bielsko-żywieckiej – Ksiądz Marcin Suchanek, proboszcz parafii św. Floriana w Żywcu. W kazaniu odniósł się do przedstawionego w dzisiejszej Ewangelii pragnienia kobiety, sięgając po przykład wody, której ludzie potrzebują do życia i często szukają wody dobrej jakości. Tak dzieje się np. w położonej niedaleko Żywca miejscowości Lipowa, gdzie mieszkańcy i turyści beczkami nabierają wodę i przewożą ją do swoich domów. Kapłan podkreślił, że potrzebujemy dobrej wody, a czas rekolekcji to czas zaczerpnięcia „dobrej wody”, jaką daje Jezus. W swoim świadectwie, dotyczącym szukania szczęścia jako przykład podał siebie: „Mam 27 lat, kilka lat kapłaństwa i dowiaduję się, że mam białaczkę”. Kapłan przez cztery lata chorował na białaczkę. Był to czas refleksji i zapytania: „Co jest moim szczęściem? co jest moją wodą życia?” Dziś ceni sobie życie, ale jeszcze bardziej ceni wieczność.
Pierwszy dzień rekolekcji był też okazją do uroczystego włączenia do grona ministrantów dotychczasowego kandydata – Ksawerego. Na Mszy św. nie zabrakło także akcentów z okazji Dnia Kobiet. Nie mogło braknąć modlitwy w intencji kobiet ani też kwiatka – tradycyjnego symbolu dzisiejszego świątecznego dnia. Po Eucharystii lektorzy w imieniu wszystkich mężczyzn, przy akompaniamencie zespołu „Pasjonaci” ze Świebodzic, wręczyli licznie przybyłym kobietom kwiaty.
Zapraszamy na kolejne rekolekcyjne spotkania i kolejne odsłony recepty na szczęście.
W drugim dniu naszych rekolekcji parafialnych ksiądz rekolekcjonista zwrócił uwagę na ważność rozwoju życia duchowego. Podobnie jak sportowiec potrzebuje treningu, tak nasze życie wewnętrzne potrzebuje praktykowania. Zaniedbania w tej sferze czasami nie są widoczne od razu, tylko po jakimś czasie, i odbijają się przede wszystkim w naszych relacjach do Boga, drugiego człowieka i nawet siebie samego. Dał przykład dachu, który został zalany przez deszcz, gdyż wcześniej nie wykryto usterki. Właśnie w życiu jest tak, że czasami poprzez złe wybory czy złe nawyki dokonuje się w nim efekt domina. Kaznodzieja zwrócił uwagę na kilka takich zaniedbań, które mogą prowadzić w przyszłości do życia byle jakiego, a nawet bardzo smutnego. Jednym z takich zaniedbań jest brak wdzięczności, postawa – „mi się należy”, która zamienia się w egoizm albo wypływa z egoizmu i powoduje wielkie spustoszenie w relacjach w stosunku do innych ludzi. Z takim człowiekiem również ciężko żyje się bliskim. Następnie taka postawa może prowadzić także do odrzucenia Pana Boga, który nie spełnia moich wymagań. Drugim błędem jest powierzchowność. Ksiądz Marcin zwrócił uwagę na powierzchowność w relacjach międzyludzkich. Zaniedbania w tej sferze mogą uczynić przyszłe życie bardzo trudnym. Przykładem mogą być osoby, które obrały jako główny cel swojego życia sukces albo pieniądze. Jest wiele świadectw takich osób mówiących, że przypłacili to problemami w rodzinie i rozerwaniem relacji międzyludzkich. Bardzo zły efekt domina sprawia powierzchowne podejście do sakramentów zwłaszcza np. do sakramentu spowiedzi świętej. Kaznodzieja zauważył, że powierzchowne podejście do spowiadania się jest podobne do sytuacji, w której przyszlibyśmy do lekarza, nie mówiąc o tym, co naprawdę nas boli lub nie chcąc, by dobrze nas zdiagnozował. Powierzchowność w spowiadaniu się kończy się często spowiedziami „na pamięć”, brakiem rachunku sumienia, który jest dla nas bogactwem zatrzymania się nad sobą i rozmyślania o swojej kondycji życiowej. Diabeł nie lubi sytuacji, w której człowiek ma czas na zastanowienie się nad sobą. Kolejnym błędem, który może wywołać zły efekt domina jest rozdrapywanie przeszłości, życie nią albo lęk o przyszłość, co powoduje, że człowiek nie żyje tu i teraz, w teraźniejszości, która jest mu dana.
Warto więc zadbać o swoje życie duchowe i życie wewnętrzne, by zauważać pewne zaniedbania, które się w nie wkradają.
Trzeci, a zarazem ostatni dzień naszych rekolekcji to czas, w którym rozmyślaliśmy na temat życia nie byle jakiego. Człowiek smutny, rozgoryczony traci siły do życia, co sprawia także, że traci siły do nawrócenia. Staje się człowiekiem powoli tracącym nadzieję. Czasami wystarczy jedna zmiana, wprowadzenie czegoś dobrego do życia lub wyzbycie się złego nawyku, a może rozpocząć się tzw. efekt domina dobra w naszym życiu. Przykładem podanym przez kaznodzieję może być człowiek, który dał świadectwo o tym, jak spacery ze swoją córką zmieniły jego życie w wielu sferach. Gdy człowiek się trudzi i otwiera na działanie Boże w życiu codziennym, może cieszyć się niesamowitymi owocami, których pragnie. Jak podkreślił kaznodzieja, nie każdy z nas otrzyma możliwość przeżywania swojego ostatniego dnia kilka razy. Sam nasz ksiądz rekolekcjonista otrzymał taki dar, myśląc że w 2010 r. pożegna się już z tym światem. Nie trzeba jednak w życiu sytuacji ciężkich lub tragicznych, które zmuszają nas do myślenia, ponieważ to my sami możemy chcieć życia nie byle jakiego. W tym potrzebny jest trud i dbałość także o rzeczy małe. Warto dbać o życie duchowe, zwłaszcza życie sakramentalne, gdyż choć może czasami tego nie zauważamy, ale ma ono nie tylko zbawienne działanie w drodze do życia wiecznego, lecz także konkretnie owocuje w życiu codziennym.
Na końcu Rada Parafialna podziękowała księdzu rekolekcjoniście za wspólnie spędzony czas. Także i ksiądz proboszcz Marcin wyraził swoją wdzięczność za zbawienny czas rekolekcji. Natomiast ksiądz rekolekcjonista, jak sam powiedział, zabierze ze sobą doświadczenie wspólnoty, która dba o swoją parafię, angażuje się w jej życie oraz otwiera serce na czas rekolekcji.