

„Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi. Wstańcie, pasterze, Bóg się wam rodzi! Czym prędzej się wybierajcie do Betlejem pospieszajcie Przywitać Pana”
Pasterze po wysłuchaniu radosnego orędzia Anioła ruszyli do Betlejem, aby spotkać nowonarodzonego Zbawiciela. Uczestnicząc w Pasterce symbolicznie ich naśladujemy. Wychodzimy w środku nocy z naszych domów i udajemy się do naszego małego „Betlejem”, do kościoła parafialnego rozświetlonego wyłącznie światełkami choinek.
15 minut przed Mszą Świętą, prowadzeni przez chór parafialny, z kolędą na ustach oczekiwaliśmy na rozpoczęcie Liturgii i wołaliśmy Tego, który lada moment miał przyjść. Równo o północy ruszyła uroczysta procesja, w której ksiądz proboszcz wniósł figurkę Dzieciątka Jezus i umieścił ją w żłóbku pod ołtarzem. Jednak nie na tego Jezusa czekaliśmy.
Ten na którego czekamy przyszedł niepozornie… w czasie przeistoczenia… na ołtarzu… pod postacią chleba. Bo przecież w tym małym, białym opłatku – po przeistoczeniu – ukryty jest ten sam Bóg, ten sam Jezus, który 2000 lat temu narodził się w ubogiej stajence. I w całych świętach On jest najważniejszy, nie wspaniała oprawa muzyczna na Pasterce, nie pięknie dekorowany kościół, nawet nie tort urodzinowy, którym mogliśmy się poczęstować po Mszy. Tylko Jezus Chrystus, ten który z miłości do nas przyszedł na świat, aby nas zbawić i dać nam życie. kl. Paweł